Chłód i gorąc

Jechałem po czymś w rodzaju prerii. Przeogromna przestrzeń. Nagle zaczęła zalewać tę powierzchnię woda. Auto było praktycznie pod wodą. Przyszedł bardzo zimny wiatr, zrobiło się sucho i mroźnie. Woda zniknęła a ja patrzyłem w dal. Potem stara ceglana (w sensie materiału budowlanego) fabryka, dziwne korytarze, łukowe sklepienia korytarzy. Wszystko z cegieł. Czułem się jakbym biegł w rurze. Wyszedłem z budynku, oglądałem niby wiadomość w tv, ale ja to widziałem własnymi oczami. Bezdomny zsuwał się po popiele do wnętrza pieca(też okrągłe wejście, jakby rura, ale tylko dolna połowa, zsuwał się do pieca!!), krzyczy, woła o pomoc. Rzuca mu się ktoś na ratunek, wyjmuje go ale sam potrzebuje pomocy. Pojawia się strażak w srebrnym kombinezonie i wchodzi do tego pieca. Ma ogromny problem z wyjściem. Jednak wszystko się udało, inni strażacy pomogli.

Pokoik do wynajęcia

Coś mam cykl snów o pomieszczeniach. Pustych, jasnych i bardzo prostokątno-kwadratowych. Tym razem pokazywałem znajomym (w realu są braćmi i we śnie też byli swoimi braćmi) pokoik do wynajęcia. Nie był częścią mieszkania. Był jakby wstawiony w długi korytarz, na jego końcu po prostu był prostokątny pokoik. Ciasny,, na szerokość ramion dorosłego człowieka. Mieściło się łóżko, biurko z krzesłem i lodówka. To był motyw przewodni, bo oni pytali o tę lodówkę. Czy działa. Otworzyłem, pokazałem że działa. Lodówka była pełna jedzenia. Wszystko świeże, kolorowe i załadowane od dołu do góry. To ich bardzo ucieszyło i zdecydowali się wynająć ten pokoik.

Piwnica

Bardzo ciekawy sen. Śniłem o piwnicy, w kamienicy, gdzie mieszkałem jako dziecko. Piwnica była oczyszczona, bardzo jasno oświetlona. Na środku stały stare komputery.  Chciałem je uruchomić, chyba coś było nie tak. Odłożyłem więc to na później i zająłem się zasypywaniem rowu, który powstał wzdłuż dwóch ścian. Jakby ktoś obniżył betonową podłogę. W jednym miejscu pojawiła się nawet stojąca woda. Czyściutka. W pewnego rodzaju niecce, która powstała na najniższym poziomie piwnicy.  Bardzo pozytywnie odebrałem ten sen. Czysta, choć betonowa piwnica. Jasno oświetlona białym światłem.

Inny wymiar, dziwne numery telefonów i rodezjan

Moja córka mieszkała z mamą w innym miejscu niż ja. Poszedłem się zobaczyć z córką. Poszliśmy na spacer. Zrobiło się ciemno, wieczór. Gdy wracaliśmy, odprowadziłem ją pod dom.Dziwnie się zrobiło, gdy weszła do innego budynku. Zdziwiłem się mocno. Poprosiłem, żeby zadzwoniła do mnie, gdy wejdzie do domu. Zadzwoniłem do jej mamy i zapytałem czy dotarła. Odpowiedź padła, że tak, ale padło również pytanie dlaczego pytam o tę dziewczynkę i skąd mam ten numer. Wtedy przyszła mi do głowy myśl – to nie mój wymiar. Wszystko jest inaczej. Trochę spanikowałem. Poszedłem dwie ulice dalej, gdzie mieszkał mój kolega z podstawówki. Miałem dwa numery telefonów. 401 79 31 i 402 79 32. Zadzwoniłem na pierwszy z nich. Odezwał się ktoś. Zapytałem, czy to mieszkanie Państwa Dymek (tak się kolega nazywa). Ktoś po włosku powiedział, że to pomyłka (zrozumiałem wszystko, to była jakaś pracownia architektoniczna). Przeprosiłem, wykręciłem drugi numer. Na telefonie pokazał mi się opis – serwis/salon samochodowy. Był wieczór, więc to chyba zgłosił się portier. Znów zapytałem czy to mieszkanie państwa Dymek. Portier zapytał czy to numer wewnętrzny czy zewnętrzny. Zdębiałem i mówię – chodzi mi prywatne mieszkanie. Chyba się rozłączyłem lub portier to zrobił. Szedłem znów w kierunku domu córki. Obok przystanku autobusowego pojawił się pies, rodezjan. Zaczął mnie obwąchiwać dość mocno. W pierwszym momencie przestraszyłem się, bo miałem na sobie krótkie spodenki a pies zdecydowanie kierował nos w kierunku mojego krocza. Strach nagle zniknął a ja po chwili się obudziłem.

Liczenie liter w utworze

Bardzo dziwny, ciekawy i dość niepokojący sen. Śniło mi się, że jakaś dziewczynka (moja córka??) miała za zadanie nauczenia się jakiegoś utworu na pamięć (brzmiało to trochę jak kolęda) i dodatkowo, miała policzyć ile liter jest w całym utworze. Utworu się nauczyła, ale o ilości liter zapomniała, nie zdążyła. Nie wiem. Starałem się jej pomóc. W internecie szukałem tego utworu, chciałem go otworzyć w Wordzie lub czymś podobnym, żeby mi policzyło ilość liter. Utwór znalazłem, ale w telefonie nie miałem edytora, w panice próbowałem to jakoś zainstalować, jakby od tego zależało moje/jej życie. W końcu znalazłem w sieci informacje o ilości liter. Najpierw było to 8192 później inna wersja 7916? Powstał spór z nauczycielem, czy odstępy to też litery, czy nowe linie to znak czy po prostu nowa linia itd itd. Wszystko chyba się dobrze skończyło, bo pytanie/zadanie było nieprecyzyjne w treści.

Ścigany

Dziwny sen, krótki ale nawiązujący do wczorajszego. Też budynek, chociaż już bez typowych pomieszczeń. Uciekałem przed kimś. To był budynek na pewno jakichś służb. Podejrzewam policję. Uciekłem i zacząłem biec schodami w dół, przeskakując czasami całe schody. Wciąż poruszałem się w prawo (to jest właśnie to nawiązanie do snu z domem babci, tam też chodziłem po mieszkaniu w prawo). Nawet gdy wskakiwałem na schody obok, żeby zmylić pościg, wciąż to była spirala w prawo. Biegałem po piętrach, czasami zwalniałem krok, idąc powoli, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Panował półmrok. Gdy spotykałem na korytarzach innych ludzi, podnosiłem rękę w geście pozdrowienia, jakby dając do zrozumienia, że ja to jestem swój, tylko pracuję na innym piętrze. Ciężki sen – fizycznie męczący.

Mieszkanie po babci

Szedłem ulicą, przy której mieszkała moja babcia. Postanowiłem wejść do mieszkania i zobaczyć kto tam teraz mieszka. Zapukałem , wszedłem. Okazało się, że mieści się tam nie tyle biblioteka, co magazyn/sklep antykwariatu ze starymi książkami. Mieszkanie nic się nie zmieniło, ale wszędzie były regały magazynowe, surowe, metalowa i na nich ustawione książki. Kobieta która tam była, zapytała w czym może mi pomóc. Nie mogłem wydusić z siebie słowa. Płakałem i chciałem powiedzieć, że tu mieszkała moja zmarła babcia. Wyglądałem jak siedem nieszczęść. Zapłakany, zaśliniony i za przeproszeniem, zasmarkany. Byłem w jakiejś histerii. Babci mieszkanie było całe przechodnie. Kwadrat z drzwiami do kolejnego pomieszczenia. Można było chodzić w kółko. Przedpokój, pokój, sypialnia, kuchnia i znów przedpokój :)))) Tak było i we śnie. Chodziłem w ten sam sposób jak za dzieciaka. Ganialiśmy się po mieszkaniu. We śnie chodziłem powoli patrząc na wszystko dokładnie. Zauważyłem tylko jedną rzecz, która była babci. To stara fotografia, gdzie był także dziadek, wszystkie dzieci babci i babci siostra. Nie uspokoiwszy się niestety, wyszedłem z mieszkania.

Podziemia z cegieł i transowy taniec

Dotarłem do starego, ale pięknie odrestaurowanego budynku z cegieł. Przy wejściu była recepcja, mogli tam wchodzić tylko „swoi” lub obcy, ale wprowadzani przez „swoich”. Wszedłem do środka, wprowadzony we śnie, przez kolegę z pracy. Po prawej stronie ogromnej i wysokiej sali były schody którymi właśnie schodziło się w dół. Wysokość to mniej więcej cztery piętra. Od środka, wszystkie ściany były z odnowionej cegły. Czyste, równe, symetryczne. Idealne. Kolega wraz z kimś z obsługi pokazywał pozostałe miejsca w środku budynku. Ta ogromna sala służyła do tańczenia. Po przekroczeniu pewnej linii wpadało się w swego rodzaju trans. To działo się samoczynnie. Kolega zademontstrował i faktycznie. Zaczął tańczyć w hipnotycznym transie. Poszedłem wtedy, już sam, zwiedzić resztę tego „klubu”. Była sala nauki baletu dla dzieci, można było to obserwować przez ogromne szyby. Dorośli w pewnej chwili też zaczęli tańczyć. Coś było tam, na dole takiego, że taniec wywoływał trans. Doszedłem do miejsca, gdzie można było zejść głębiej. Tam też wszystko było ceglaste, odnowione i bardzo głębokie. Sto a może i więcej pięter podziemnego budynku. Wydaje mi się, że albo sam wiedziałem, że tam jeszcze nie teraz, albo ktoś mnie powstrzymał, że jeszcze nie pora na mnie tam schodzić. Bardzo bardzo pozytywny sen. Czysty i jasny. To też ważne. W tych podziemiach nie było źródła światła. Wszystko było jasne, biło wręcz blaskiem. Nie oślepiało, ale nie było źródła tego blasku.

Płaskorzeźby i wzruszenie do łez

Przepiękny, emocjonalny sen. Działo się to w moim mieście. Pod budynkiem, po jego wyburzeniu odkryto ogromne pomieszczenia (jakby mieszkalne/łaźnia) gdzie każdy z elementów wystroju był ozdobiony płaskorzeźbami. Umywalki, ogromne wanny, kolumny i ściany. Wszędzie płaskorzeźby postaci ludzi. Wszedłem tam, wracając do domu i zacząłem płakać. Najbardziej, przy ogromnej umywalce na której były rzeźby. Chodziłem od obiektu do obiektu i wzruszałem się do łez. Byłem szczęśliwy.

Ścigany i łowca. Jedna świadomość w dwóch ciałach.

Przechodzę świadomością z ciała do ciała. Jestem myśliwym, jakimś policjantem i latam na wysokości około 10 metrów (tylko ciałem, bez użycia technologii) a jednocześnie uciekam na ziemi przed tym myśliwym. Ja „policjant” szukam zabójcy i jednocześnie jestem tym zabójcą na ziemi. Zmiana ciała jest bardzo nieprzyjemna i męcząca. Powoduje trudności w oddychaniu i ból. Jestem jednocześnie w dwóch ciałach. Czuję strach (być może to ciało na ziemi, nie jest wcale zabójcą, lub po prostu się boi tego co go czeka) a ten drugi, który go szuka, jest opanowanym dziwnym uczuciem. Zaciekłość i złość, choć jednocześnie pewność swoich racji. Bardzo męczący sen. Przebudzenie (o 00:30) było ostatnim wyjściem z ciała. Podczas przebudzenia coś jakby wycisnęło ostatnie resztki powietrza z moich płuc. To był fizyczny, już realny ból.